Druga wizyta w Powiatowym Urzędzie Pracy i złe wieści

Zderzenie z biurokracją boli, podcina skrzydła i zmusza człowieka do bezsensownego czekania, aż cała biurokratyczna machina raczy ruszyć się z posad i wprawi się w ruch. A gdy Twoja sprawa w urzędzie musi przejść przez kilka niezależnych instytucji, to czas oczekiwania może okazać się bardzo długi.

Jak pisałem wcześniej, zamierzam założyć własną Działalność Gospodarczą i staram się uzyskać jednorazową dotację dla osób niepełnosprawnych na jej rozpoczęcie, o czym pisałem tu: Jesteś niepełnosprawny? Załóż działalność gospodarczą i zyskaj 60 825,60zł na start!

Robotnicy remontujący budynek Powiatowego Urzędu Pracy mnie nie polubią…

Wychodząc z domu towarzyszyła mi niepewność, bo miałem w pamięci jeszcze zeszłotygodniowy remont budynku Powiatowego Urzędu Pracy, przez co nie wiedziałem czy dzisiaj dostanę się do środka. Na szczęście, poza zablokowanym podjazdem przez niezliczone worki cementu i wiader po nim, to podjazd był cały. Robotnicy, chcąc nie chcąc, musieli przerwać pracę i posprzątać podjazd specjalnie dla mnie, co ewidentnie nie było po ich myśli i szczególnie mnie to nie dziwi, bo worków z cementem naprawdę było sporo, a każdy z nich niestety swoje waży. Odniosłem wręcz wrażenie, że następnym razem rozsypią mi gwoździe pod kołami, żebym za szybko znów tam się nie pojawił, ale cóż, jak to mówi moja siostra: „- Każdego szkoda”.

Cel drugiej wizyty w Powiatowym Urzędzie Pracy

Moja dzisiejsza wizyta w Urzędzie Pracy miała na celu głównie rozwianie wątpliwości, które pojawiły się w międzyczasie oraz uzupełnienie mojej dokumentacji o informacje na temat pobierania przeze mnie renty socjalnej. Podczas pierwszej wizyty obejmującej moją rejestrację jako osobę bezrobotną poszukującą pracy, miałem ze sobą 72 dokumenty i mimo to pojawiły się braki, ponieważ nie pomyślałem, że dokument potwierdzający pobieranie renty socjalnej również może się przydać. Na szczęście, szybko ta informacja została uzupełniona i usłyszałem z ust sympatycznej pani urzędniczki z granatowymi paznokciami: „- Ok, z dokumentacją jest pan na czysto”.

Nadszedł czas na rozwianie wątpliwości, które namnożyły się po mojej pierwszej wizycie w Urzędzie Pracy. Jak dobrze pamiętacie, to podczas mojej ostatniej wizyty w Powiatowym Urzędzie Pracy, musiałem napisać prośbę, o to żeby Urząd Pracy zwrócił się w moim imieniu do Urzędu Miasta, aby ten mógł przekazać sprawę do Prezydenta Miasta, by ten mógł zwrócić się do Wojewody, który z kolei może zgłosić zapotrzebowanie w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) o środki na jednorazową dotację na rozpoczęcie Działalności Gospodarczej przez osobę niepełnosprawną. Niestety nie zapytałem wtedy, o to ile taka procedura będzie trwać. Zrobiłem to dzisiaj, a informacja zwrotna ścięła by mnie z nóg, gdyby nie fakt, że siedzę na wózku.

Procedura pozyskania środków na dotacje na założenie działalności gospodarczej przez osobę niepełnosprawną wynosi średnio 90 dni oczekaiwania – fuck…

Tak, 90 dni czyli prawie 3 miesiące, podczas których mam czekać na decyzję czy środki w ogóle będą, i w tym czasie nie wolno mi podjąć zatrudnienia. Mam żyć za 750zł renty socjalnej, którą otrzymuje z ZUS oraz nie umrzeć z głodu przez te trzy najbliższe miesiące. Środki, które zaoszczędziłem sobie jako mój wkład własny na dodatkowy rozwój swojej firmy, to teraz pójdą na życie. Mało tego, ten czas jest czasem przybliżonym i może ulec wydłużeniu, jeżeli któraś z instytucji coś schrzani, nie dotrzyma terminu bądź będzie miał dodatkowe pytania, a jest to czas tylko na decyzję, potem jest czas na złożenie wniosku, czas na jego rozpatrzenie przez komisję oceniająca wniosek, czas na podpisanie umowy i czas na przelanie dotacji na moje konto firmowe.

Mam pomysł na biznes, w praktyce gotowy biznesplan, umiejętności i potencjalnych klientów czekających, aż założę działalność gospodarczą, żebym mógł podjąć z nimi współpracę, a nie mogę tego zrobić. Nie mogę z nimi podpisać nawet umowy o dzieło, czy zlecenie, bo utracę status osoby bezrobotnej. Wątpię też, że moi potencjalni klienci będą chcieli poczekać jakieś 5 miesięcy na nawiązanie ze mną współpracy, przez co ich stracę.

Czy my osoby z niepełnosprawnością, przypadkiem nie jesteśmy dyskryminowane przez prawo?

Szukam wyjścia z sytuacji na szybko i wpadam na myśl. A co by było gdybym nie chciał dotacji dla osób niepełnosprawnych, a chciał zwykłą dotacje, o którą mogą się starać osoby w pełni sprawne, wtedy mógłbym złożyć wniosek już za 2 tygodnie, a za 5 tygodni miałbym już firmę. Niestety, okazuje się, że nie mogę otrzymać takiej dotacji, bo jestem niepełnosprawny, a osoby niepełnosprawne od razu podlegają pod Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Nawet jakbym chciał pójść do urzędu i się zarejestrować ukrywając swoją niepełnosprawność (co jest niezgodne z prawem), to tego nie zrobię, poruszam się na wózku elektrycznym, i na pytanie o moją niepełnosprawność co odpowiem? Chodzę z fotelem na kółkach bo jestem leniwy?

Krótko mówiąc jestem w kropce, żeby nie użyć tutaj czteroliterowego słowa na „d”, które samo ciśnie się na usta. Najgorsze jest jednak to, że to wcale nie koniec, bo Bezczelność Powiatowego Urzędu Pracy czasem nie ma granic

Łukasz Kufta

Jestem facetem ze Śląska, który nie boi się rzeczywistości. Nie jestem podatny na środowisko. To JA je tworzę. Jestem młodym przedsiębiorcą, człowiekiem z IT, skoczkiem spadochronowym i osobą niepełnosprawną, której osiągnięcia są połączeniem marzeń i determinacji. Przypadek dla mnie nie istnieje, a szczęście, które znam, to te, które jest efektem mojej ciężkiej pracy.

You May Also Like

Największe absurdy polskiej biurokracji – z czym muszą zmierzyć się nowi przedsiębiorcy?

Urzędniku – Czy naprawdę smartfon jest zbędny osobie niepełnosprawnej prowadzącej firmę?

Bezczelność Powiatowego Urzędu Pracy czasem nie ma granic.

Pierwsza wizyta w Państwowym Urzędzie Pracy po 6 latach