Z mojej perspektywy

Czy jako osoba niepełnosprawna mogę być złym człowiekiem?

31

Po mojej niedawnej wizycie w Pałacu Prezydenckim u Pierwszej Damy RP, otrzymałem od Was dużo ciepłych słów, za które bardzo dziękuję, ale było też kilka głosów, po których zacząłem się zastanawiać czy jako osoba niepełnosprawna jestem złym człowiekiem i czy jest jakikolwiek sens moich działań.

Polska jest dziwnym krajem, z jednej strony mamy najlepszych programistów na świecie, jesteśmy znani ze swojej zaradności i kreatywności. Natomiast z drugiej strony jesteśmy zawistni i strasznie szufladkujemy ludzi według utartych stereotypów, co jest moim zdaniem – naszą najgorszą wadą narodową.

Przykład? Osoba z tatuażami – kryminalista, siedział w więzieniu i na pewno jest seryjnym mordercą, a co najmniej okrada osoby starsze metodą „na wnuczka”. Inny przykład? Osoba niepełnosprawna poruszająca się na wózku. Nie wiem jak u was, ale mi się ciągle zdarza, że osoby, które spotykam pierwszy raz na swojej drodze traktują mnie jako upośledzonego i to niezależnie czy to w banku, w urzędzie czy też w sklepie.

Fakt, jako osoba chorująca na SMA i poruszająca się na wózku elektrycznym wyglądam dość specyficznie i mogę budzić zdziwienie, ale to nie znaczy że jestem upośledzony! Na Boga, mam ukończone studia, dyplom inżyniera ze specjalizacją, pracuje w branży IT, a na każdym kroku muszę stawiać czoła osobom mającym mnie za osobę upośledzoną umysłowo.

Jako osoba niepełnosprawna – całe życie walczę

Chorując na SMA od urodzenia, zmagam się z najróżniejszymi stereotypami, z którymi walczę, a wręcz prowadzę otwartą wojnę od kiedy pamiętam. I nie mam tu na myśli gołosłownych zapewnień, tylko realne działania mające na celu poprawę obecnej sytuacji osób chorych na SMA.

Od podstawówki musiałem udowadniać, że jako osoba niepełnosprawna jestem sprawny umysłowo – co roku miałem badania psychologiczne czy nadaje się do szkoły, a miałem je tylko dlatego, że jestem i byłem osobą poruszającą się na wózku, bo czy któryś z moich szkolnych kolegów miał takie badania? No nie…

Sprawdziany, testy, kartkówki czy średnia 5.6 – baa nawet wygrane olimpiady na szczeblu wojewódzkim nic nie znaczyły. Osoba niepełnosprawna co roku ląduje i tak u psychologa, który musi przeprowadzić testy z łączenia kropek aby móc stwierdzić czy możesz się uczyć. Smutne, przykre i niestety prawdziwe.

Studia, połowa profesorów widząc mnie na wózku ma problem z tym jak mnie traktować. Zdarzyli się i tacy, którzy wręcz mówili wprost „- Pan jest na wózku, nie da pan rady”, tak jakby bycie osobą poruszającą się na wózku byłe jednoznaczne z upośledzeniem umysłowym. Z jednym wykładowcom sprawa skończyła się nawet u dziekana, a i przy samej obronie pracy inżynierskiej spotkały mnie nie małe problemy ze względu na moja niepełnosprawność, ale to już temat na inny wpis.

Usłyszałem ostatnio, że jestem złym człowiekiem

W trakcie mojej pracy przy projekcie, dzwoni do mnie telefon. Spoglądam na wyświetlacz aby zobaczyć kto to – niestety numer zastrzeżony. Mimo to odbieram, a nóż jest to coś ważnego. W telefonie słyszę głos kobiety, podejrzewam, że w wieku 40 – 50 lat, która zaczyna po mnie wrzeszczeć w taki sposób:

Jesteś kur… złym człowiekiem, powinieneś kur… w domu siedzieć i się cieszyć, że rentę masz a nie robić głupie rzeczy! Po chu… jeździć do Prezydentowej czy skakać! Jesteś popieprzony, kto widział niepełnosprawnych na spadochronach! Przez ciebie prawdziwym niepełnosprawnym chorym na dyskopatię kręgosłupa renty zabierają!

Tak, wychodzi na to, że jest ze mnie osoba niepełnosprawna, która jest złym człowiekiem. Bo jestem aktywny. Bo pracuję. Bo działam i staram się zmienić ten cholerny świat aby był chociaż trochę bardziej przyjazny osobom z niepełnosprawnością niż ten, który ja doświadczam na co dzień. Moim grzechem są chęci, które nadal mam i wiara w lepsze jutro. Wiem, naiwne, ale wolę być w życiu naiwnym idealistą niż smutnym realistą.

Do wszystkiego w życiu doszedłem sam, ciężką pracą włożoną w każde swoje działanie co okupione było sporą liczbą wyrzeczeń. Czy było warto? Oczywiście! Dzięki temu teraz mam dużo większe perspektywy niż gdybym siedział w domu nic nie robiąc. Jeżeli to jest kwestią tego, że dla pewnej grupy osób niepełnosprawnych jestem postrzegany jako ten ZŁY CZŁOWIEK – trudno, pogodzę się z tym i płakać nie będę – wręcz przeciwnie, cieszę się, że moje działania są tak bardzo zauważalne i zmuszają ludzi do telefonowania do mnie spod zastrzeżonych numerów. Skoro mogą to zrobić, to nic nie stoi na ich przeszkodzie, aby znaleźć pracę na infolinii i mogli sobie dorobić do renty socjalnej, a za zarobione pieniądze wyjść w końcu z domu i pójść chociażby do kina lub skoczyć ze mną z 4000m.

Comments